***
Sethal przygotowywał swoją siostrę do jej roli. Gdy skończył
układać włosy kobiety, ona wstała i zaczęła nakładać na siebie cienką sukienkę.
Wyglądała cudownie. Delikatny makijaż
podkreślał ładnie wykrojone usta i lekko skośne oczy.
Rudowłosy patrzył przez chwilę na siostrę, po czym przytulił
się do niej. Starsza oddała uścisk, lecz chwilę później odsunęła się i
uśmiechnęła smutno.
- Nie martw się braciszku, jestem genialną aktorką i nikt
się nie zorientuje- pocieszyła go, chociaż sama nie miała przed sobą łatwego
zadania- będę czekać, aż po mnie wrócisz.
Na pożegnanie musnęła jego czoło ustami i wyszła. Młody
zmienny czekał, dopóki nie usłyszał dzwonów. Gdy rozległ się ich dźwięk, rzucił
się pędem w stronę lochów. W rozgardiaszu nikt nie zwracał na niego uwagę.
Kiedy dotarł do podziemi, zaczął się rozglądać za
strażnikiem. Nie zauważył go nigdzie, więc pchnął drzwi stróżówki i zaczął
szukać klucza do celi Nefalanga. Nie mógł nigdzie znaleźć przedmiotu. Nagle
usłyszał czyjeś ciężkie kroki. Ze strachem zaczął poszukiwać jakiegoś
schronienia. W kącie pokoju stała toporna, drewniana szafa. Rudowłosy podbiegł
do niej i przystąpił do ciągnięcia ze zdenerwowaniem jej drzwiczek. Po chwili
ustąpiły, a chłopak wgramolił się do środka i pociągnął do siebie zamknięcie
mebla. Po chwili usłyszał przytłumione dźwięki dochodzące z pomieszczenia.
Miał nadzieję, że osoba, która weszła do środka nie jest
zbyt spostrzegawcza i nie zorientuje się o obecności kogoś jeszcze. Jakiś czas
siedział skulony, gdy nagle drzwiczki otworzyły się z trzaskiem. Po drugiej
stronie stał postawny mężczyzna. Sethal po zapachu poznał, że jest zmiennym
niedźwiedziem. Tłumaczyło to jego posturę.
Rudowłosy został gwałtownie wyciągnięty na zewnątrz i jego
opór na nic się nie zdał. Gdy mężczyzna go puścił, chłopak upadł na ziemię i
zaczął się cofać ze strachem. Bał się jak nigdy wcześniej. Miał wrażenie, że za
chwilę umrze w tym pokoju, zapomniany przez cały świat.
- Co tu robisz tygrysie?- zapytał wreszcie stojący.
- Mój partner, ja chciałem mu tylko pomóc. Inaczej nawet bym
nie próbował- zaczął się plątać, a łzy natychmiastowo pojawiły się w jego
oczach.
- Kto?
- Słucham?- zdziwiony Sethal spróbował pohamować łzy.
- Kto jest twoim partnerem?- warknął niedźwiedź .
- Książę Nefalang, jeden z więźniów- wyszeptał wystraszony
chłopak.
Wtedy stała się rzecz praktycznie niemożliwa, postawny
mężczyzna wyciągnął swoją wielką dłoń w stronę siedzącego. Rudowłosy, z lekkim
wahaniem, przyjął pomoc i wstał na drżące nogi. Podtrzymywany przez mężczyznę,
który wcześniej wyglądał jakby pragnął jego śmierci, a teraz się uśmiechał,
jakoś utrzymał się w pionie.
- Przepraszam za moje wcześniejsze zachowanie. Musiałem się
upewnić, że jesteśmy po tej samej stronie- powiedział, po czym dodał z lekkim
ukłonem- jestem Resterof, zwiadowca Jego Cesarskiej Mości. Zostałem tu wysłany
razem z moją drużyną, czy wiadomość o porwaniu syna księcia Thusanga była
prawdziwa.
Sethal stał chwilę zamurowany, a potem powiedział niepewnie.
- Czy mógłbyś udowodnić mi, że jesteś tym, za kogo się
podajesz?
Mężczyzna podciągnął jedynie rękaw lnianej koszuli. Na jego
przedramieniu widniał tatuaż, który przedstawiał włócznię z mieczem. Pod spodem
znajdowało się trzydzieści, cienkich kreseczek. Trzydzieści lat służby w
imieniu cesarza. Gdy chłopak to zobaczył, odchrząknął.
- Jeśli już wiesz, że wiadomość była prawdziwa, to mógłbyś
mi pomóc uratować Nefalanga. To jedyna taka okazja. Moja siostra poświęca teraz
swoje życie, bym ja mógł być razem z ukochanym- błagalny ton głosu przekonał
Resterofa, nie mógł patrzeć na cierpienie tego drobnego chłopaczka.
Postawny mężczyzna poprosił młodego o poprowadzenie do celi
księcia. Sethal nie miał pojęcia, co tamten zamierza zrobić. Z tego co
wiedział, żaden z nich nie posiadał klucza do pomieszczenia.
Kiedy dotarli pod kraty, zwiadowca przyłożył lewą rękę do
zamka, a metal zaczął się topić. Po chwili drzwi stanęły otworem. Sethal
patrzył się chwilę na zmiennego niedźwiedzia, następnie wkroczył do środka. Przykucnął
obok Nefalanga i wlał mu do ust zieloną maź. Nie minęło dużo czasu, nim chłopak
poderwał się do siadu. Przez chwilę oddychał ciężko. Gdy uspokoił oddech,
zwrócił się z pytaniem do swojego partnera.
- Seth, co się dzieje?
- Musimy się pośpieszyć. Mamy mało czasu, żeby się wydostać,
a następnej okazji możemy nie mieć. Tamten mężczyzna to Resterof, jest cesarskim
zwiadowcą i nam pomoże.
Zmienny wilk jedynie pokornie przytaknął i wyciągnął rękę po
pomoc we wstaniu. Rudowłosy podciągnął go z lekkim wysiłkiem. Magle poczuł, że ciężar
partnera nie jest już taki wielki. Spojrzał w bok i ujrzał wysłannika ze
stolicy, który podtrzymuje jego partnera.
- Prowadź, ja go będę trzymał-wyrzekł olbrzym.
Sethal skinął głową i wyszedł szybko z celi. Ruszył prędko w
głąb korytarza. Co jakiś czas oglądał się za siebie, by zobaczyć, czy mężczyźni
podążają za nim. W pewnym momencie dotarli do zmurszałych, drewnianych
drzwiczek. Korytarz w tym miejscu był bardzo ciasny, a ściany pokryte starymi
pajęczynami. Zmienny niedźwiedź z powodu swojego postawnego ciała ledwie się mieścił
i stał przygarbiony.
Kiedy Nefalang i Resterof odpoczywali, rudy szukał czegoś na
ścianie. W końcu znalazł wgłębienie w jednym z kamieni, więc wsunął do środka
palce. Drzwi stanęły otworem z cichym szczękiem. Sethal odwrócił się do
towarzyszy. Blady Nef opierał się o ścianę i ciężko oddychał. Resterof patrzył
przez chwilę na ciemne przejście.
-Dalej z wami nie pójdę- powiedział mężczyzna- spróbuję odwrócić
ich uwagę od waszej ucieczki.
- Dziękuję-wyszeptał rudowłosy i podszedł do wyższego- mam
nadzieję, że nic ci się nie stanie i… mogę mieć do ciebie jeszcze jedną prośbę?
Zmienny niedźwiedź skinął delikatnie głową.
- Chodzi o moją siostrę, czy mógłbyś się upewnić, że wszystko
z nią w porządku?
- Oczywiście- przytaknął- jednakże teraz powinniście już iść.
Nie powinniście tracić czasu.
Popchnął lekko chłopaka, odwrócił się i zniknął w korytarzu,
z którego przyszli.
***
Moha leżała w łożu z otwartymi oczyma. Już od kilku godzin
myślała o minionym dniu. Nie mogła wyjść ze zdziwienia, że odnalazła swojego
partnera. Bardzo rzadko zdarzało się to przed pięćdziesiątymi urodzinami, a ona
w wieku zaledwie dwudziestu trzech lat już go spotkała. Westchnęła z
rozmarzeniem, jeszcze nigdy nie spotkała tak doskonałej istoty, jak on.
Przymknęła oczy i z obrazem partnera przed oczyma, zasnęła.
***
Karima skuliła się w kącie swojej komnaty. Jeszcze nikt nie
zorientował się, że to ona odurzyła księcia. Było to jednak tylko kwestią
czasu. Nagle po pomieszczeniu rozległ się dźwięk pukania do drzwi. Z lekkim
wahaniem podeszła do nich i uchyliła je lekko. Gdy ujrzała, kto tam stoi, aż
wciągnęła ze zdziwienia powietrze.
- Resterof- wyszeptała.
Rzuciła się w ramiona mężczyzny i po chwili odszukała jego
usta swoimi. Całowała go zachłannie, aż oboje stracili oddech.
- Nie spodziewałem się, że to ciebie tutaj spotkam-
wymruczał do jej ucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz