piątek, 28 sierpnia 2015

Prolog


Norbort, 300 rok panowania cesarza Kopanyanga

W komnacie pary książęcej, na szerokim łożu leżała księżna Lerata. Tego dnia nadszedł właśnie czas rozwiązania. Rodziła swoje pierwsze dziecko, syna. Gdy bolesne męczarnie kobiety skończyły się, cały zamek usłyszał wrzask noworodka. Dawno nie słyszano w tych stronach, by niemowlę miało tak mocny głos. Nagle drzwi pokoju rozwarły się z trzaskiem i stanęła w nich starsza kobieta, owinięta wielkim szalem. Materiał okrywał ją na tyle szczelnie, że widać było tylko białe oczy bez źrenic oraz wąskie usta.
-Wyrocznio, przybyłaś! Nie było cię tak długo, że zaczynaliśmy się martwić- Lerata wyszeptała słabym głosem- możesz czynić swoją powinność.
Po wypowiedzeniu ostatnich słów, drżącymi rękoma podała zawiniątko z dzieckiem w stronę niewidomej kobiety. Pomimo braku jednego z ważniejszych zmysłów, wieszczka wyczuła gdzie jest chłopiec i przyjęła go w swoje ręce. Dopiero, gdy niemowlak leżał bezpiecznie w jej ramionach zaczęła mówić swym starym, ochrypłym głosem.
-Jam jest Bohlale, jedna z pięciu cór mądrości, głos dawnych bogów. Ty chłopcze będziesz zawsze podążał własnymi drogami. Twa buta nieraz doprowadzi cię do krawędzi i dlatego nadaję ci imię z języka dawnych czasów, Nefalang. Będzie ono twą dumą i przekleństwem, lecz pomimo swych wad dokonasz czynów, które na zawsze pozostaną na kartach historii-z każdym wypowiedzianym słowem jej oczy świeciły się mocniejszym niebieskim blaskiem.
Gdy formuła została wypowiedziana, wyrocznia oddała szkraba matce i odwróciła się bez słowa. Nim jednak wyszła, usłyszała cichy głos Leraty.
-Dziękuje ci. Twa przepowiednia nadała sens życia mojemu pierworodnemu.
Proroczka skinęła tylko głową bez odwracania się i opuściła pomieszczenie.
*** 
Południowa część lasów księstwa Torser, 321 rok panowania cesarza Kopanyanga
Młoda kobieta wstała ze swego miejsca, gdy  tylko dziecko przyszło na świat. Maluch oddychał spokojnie z szeroko otwartymi oczkami. Nie krzyczał, nie wydawał żadnych głośnych dźwięków. Niewiasta zabrała niemowlaka z rąk matki i zaczęła mówić, a jej głos przywodziła na myśl letni wiatr. Delikatny i ciepły.
-Jam jest Kasepe, jedna z pięciu cór mądrości, głos dawnych bogów. Ty chłopcze będziesz delikatny niczym kobieta. Wielka siła w tobie drzemie i okażesz ją, gdy nadejdzie czas. Pomimo swej natury, która do ciebie nie pasuje, będziesz walczył dzielniej niż tysiące mężów razem i dlatego nadaję ci imię z języka dawnych czasów, Sethal. Będzie ono twoim wskaźnikiem i drogowskazem życia- wraz z wypowiadaniem formuły, białe włosy kobiety falowały coraz mocniej, niczym morze na wietrze.
Gdy wyrocznia skończyła mówić, jej włos wyprostowały się i opadły ponownie na ramiona. Położyła dziecko delikatnie do wiklinowej kołyski i nakryła je swoim szalem.
-Niech chłopiec ma go zawsze ze sobą, mimo swej płci. Przyniesie mu pocieszenie w najczarniejszych chwilach- uśmiechnęła się ostatni raz w stronę malca, który zdążył już zasnąć i rozpłynęła się w powietrzu niczym mgła.

2 komentarze:

  1. Hej NINJA! Genialnie piszesz! Bardzo podoba mi się ten prolog. Nie mogę się doczekać co będzie dalej ;)
    StormMaker

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. StormMaker, bardzo mi miło, że Ci się podoba. Niestety nie mogłam odpowiedzieć wcześniej, z powodu problemów z internetem. Mam nadzieję, że pozostaniesz na moim blogu przez długi czas.

      Usuń